nie lubię dostawać prezentów

W zestawieniu znalazły się nie tylko święta Bożego Narodzenia. 25,2 proc. ankietowanych wręcza prezenty z okazji Wielkanocy. Tradycja wręczania drobnych upominków na Święta Wielkanocne nie jest co prawda tak popularna jak zostawianie prezentów pod choinką na Boże Narodzenie, ale warto wiedzieć, że w wielu regionach Polski zając wielkanocny jest obowiązkowym elementem Świąt. Nie lubię, gdy mój partner/moja partnerka mi przerywa. B. Nigdy nie nudzą mi się prezenty od mojego/mojej. partnera/partnerki. C. Chciałbym/Chciałabym, żeby partner/partnerka pomógł/pomogła mi, gdy jestem zmęczony/a. D. Lubię wychodzić z moim/moją partnerem/partnerką – niezależnie od tego, gdzie idziemy. B. 2 3. 2 4. 2 5. 2 2 Barbara Stefańska - 04.04.18. Kwestie łapówek, prezentów, przekupstwa bywają moralnie trudne, gdyż etyka nie jest matematyką. Natomiast nie można popaść w relatywizm – istnieją kryteria, które pozwalają rozróżnić postępowanie uczciwe od nieuczciwego. Prezenty, które mają ukryte znaczenie; „smarowidła”, by sprawy Przetłumacz: A Ty na jakie okazje najczęściej wręczasz prezenty? Jakic hprezentów nie lubisz otrzymywać? Ja nie lubię dostawać kosmetyków. Powiedz mi, kiedy masz ferie? Chcę Cie do siebie zaprosić , bo moi rodzice wyjeżdzają na tydzień. Z niecierpliwością czekam na odpwoeidź. Mam nadzieję, że się zgadzasz. Pozdrawiam! Lubię dostawać, ale dawanie innym i sprawianie im przyjemności jest jeszcze lepsze! <3 Dostawać, bo nie umiem wybierać dla kogoś Dawanie prezentów to nonton film doctor stranger episode 2 sub indo. Gdy obciążamy się nadmierną liczbą przedmiotów - stajemy się ich niewolnikami. W konsekwencji przestają nam one służyć, lecz to my zaczynamy służyć im. Ciężko pracujemy, by zarobić na nowe regały i szafy, a w końcu na większe mieszkanie, które zamiast domem stanie się jedynie magazynem, by pomieścić coraz większą liczbę przedmiotów. Nasz kraj przechodzi fazę narkotycznego odurzenia konsumpcją i dogłębnym przekonaniem, że to, co nas oddziela od pięknego i szczęśliwego życia, to posiadanie. Absolutnym priorytetem jest zdobywanie środków finansowych na pozyskanie dużej ilości dóbr materialnych. Ten system myślenia praktykowany jest przez wielu ludzi bez zastanowienia. Na szczęście pojawiają się głosy sprzeciwu, które próbują prowokować dyskusje o "religii konsumowania". Jednym z takich głosów jest MINIMALIZM. I nie ma lepszego momentu na bliższe jego poznanie niż Święta, podczas których ludzie coraz mniej myślą o narodzinach Boga, a coraz więcej o wielkiej orgii konsumpcji. Podróżnik nigdy nie zazdrości drugiemu większego bagażu. To idealny opis życiowego minimalizmu, bo życie to podróż. I to podróż bardzo niebezpieczna. Dlatego zabezpieczamy się na nią wszystkimi możliwymi sposobami. W efekcie podróżujemy objuczeni gigantycznym bagażem. Czujemy się bezpieczniej, ale zarazem stajemy się niewiarygodnie zmęczeni i zestresowani. Podróż zamiast sprawiać nam przyjemność - staje się nieznośną torturą. Często podkreślam, że minimalizm to nie asceza, ale świadomość, że z mniejszym bagażem żyje się przyjemniej. Żeby to sobie lepiej uzmysłowić, porównuję świadomość posiadania odpowiedniej liczby przedmiotów do świadomości posiadania odpowiedniej liczby kilogramów naszego ciała. Minimalizm nie mówi: bądź chudy jak wiór. Minimalizm mówi, że mamy tendencję do tycia i tendencję do nadmiaru, więc bądźmy ostrożni. Gdy obciążamy się nadmierną liczbą przedmiotów - stajemy się ich niewolnikami. W konsekwencji przestają nam one służyć, lecz to my zaczynamy służyć im. Ciężko pracujemy, by zarobić na nowe regały i szafy, a w końcu na większe mieszkanie, które zamiast domem staje się jedynie magazynem, by pomieścić coraz większą liczbę przedmiotów A czy w takim razie, skoro minimalista traktuje przedmioty jak nadmierne kilogramy ciała, to nie tylko nie cieszy się, że je ma, ale próbuje się ich pozbyć? Dokładnie! Pozbywanie się przedmiotów (wbrew pozorom) wcale nie jest łatwym zadaniem (tak samo zresztą jak pozbywanie się nadwagi). Wiele przedmiotów niesie ze sobą wartość sentymentalną: prezenty, pamiątki - to pozytywne skojarzenia. Na dodatek, nawet jeśli nie używamy czegoś od wielu lat, to mamy lękowe przekonanie, że "a może się przyda". Gdyby nasze odłączanie się od góry niepotrzebnych rupieci było proste - nikt nie tworzyłby idei minimalizmu. Ona jednak powstała i potrafi pomóc. Powoli odtruwa nasz organizm z chciwości. Pomaga też w walce z czymś, co jest jedną z największych zmór nowożytnego społeczeństwa - z marketingiem. Marketing obejrzany pod mikroskopem to nic innego jak wmawianie ludziom, że są nieszczęśliwi. "Dobre" kampanie potrafią wmówić bardzo szczęśliwemu człowiekowi, że nie ma powodów do szczęścia, że coś mu się pomyliło, że przecież powinien być smutny i cierpieć. W ten sposób rozbudzają się nasze pragnienia, a marketing od razu podaje rozwiązania, jak je zaspokoić. A faktycznie jest tak, że marketing zabiera nam szczęście i mówi, że je odda, jak spełnimy jego warunki - tak to działa na nasze mózgi. I to działa doskonale, i na wszystkich. Osoby, na które marketing działa najlepiej, to te, które twierdzą, że "na mnie to nie działa". Marketing "już ich ma". Wygrał najważniejszą batalię, wmówił, że jest niegroźny. W tym momencie marketing operuje już tak wnikliwymi badaniami, że może sprawić, że zaczniemy się pocić w chłodny i wietrzny dzień. Jedyna broń to świadomość, jak bardzo marketing jest skuteczny. A najlepsze wzmocnienie odporności to odwrócenie swoich pragnień. Zamiast pragnąć mieć dużo, zacznijmy pragnąć mieć mało. Zamiast marzyć o nowych ubraniach, garnkach czy samochodach - zacznijmy marzyć o tym, żeby w końcu pozbyć się tego, co zagraca nam szafy. Zacznijmy wdrażać minimalizm. Boże Narodzenie to doskonały moment, by zaprzyjaźnić się z minimalizmem. Można też ograniczyć ten eksperyment tylko do Świąt. To, co się dzieje z konsumpcją w tym czasie, przekracza już wszelkie definicje szaleństwa. Proponuję poczytać o przychodach galerii handlowych w ciągu roku. Te świątynie konsumpcji nigdy by nie powstały - gdyby nie Święta. Grudzień nie jest najlepszym miesiącem - jest tak ważnym miesiącem, jak wszystkie inne razem wzięte. Ciekawe, jaką minę ma Jezus, kiedy widzi to, co się dzieje przez świętowanie Jego urodzin? Ilu ludzi ciężko pracuje cały rok, bierze kredyty, nie spędza czasu z rodzinami, nie robi tego, co naprawdę lubi, tylko po to, aby kupić mnóstwo głupich rzeczy w grudniu, z których większość później po prostu zaśmieca im domy, a w konsekwencji i naszą planetę? A ile środków trzeba było zużyć, aby te głupoty wyprodukować, przetransportować, magazynować? Rodzi się pytanie: dlaczego specjaliści od marketingu dali radę aż tak nas "świątecznie" ogłupić? Jak zacząć świąteczny minimalizm? Tylko i wyłącznie od siebie i ze sobą! Jest wiele osób, które liczą na nasze prezenty (np. dzieci) i zaczynanie od nich swojej minimalistycznej przygody byłoby po prostu okrutne. Dzieci w polskich domach toną w zabawkach. Efekt jest taki, że nie potrafią się bawić żadną. Ale to nie ich wina. Serce z natury nie jest nastawione konsumpcjonistyczne. To tylko przykład rodziców, którzy ciągle chcą mieć wszystkiego więcej, wypacza pragnienia dzieci. Dajmy im inny przykład i… cierpliwie czekajmy na efekty. Póki co zróbmy świąteczne prezenty tym, którzy na nasze prezenty liczą, ale sami ogłośmy wszem i wobec, że prezentów nie chcemy. Jeszcze lepsze rozwiązanie, to podanie numeru konta organizacji społecznej, która robi coś dobrego, i informacja: chcesz zrobić mi prezent, to wpłać coś na to konto. Uwaga! Na początku nikt wam nie uwierzy. Mówię to z doświadczenia. Będą myśleli, że kokietujecie, że zgrywacie skromnych i wspaniałomyślnych, a tak naprawdę oczy będą wam "piszczeć" z radości na nowy telefon, czy piękną filiżankę do kawy. A najgorzej byłoby, jeśli rzeczywiście mieliby rację! Nie ma nic gorszego niż minimalizm "na siłę", pozorowany. Jeśli udaję minimalistę, a tak naprawdę marzę o tysiącu nowych przedmiotów, to w końcu wybuchnę i… kupię ich jeszcze więcej, niż gdybym w ogóle nie był minimalistą. Ale jeśli naprawdę uwierzycie w sens minimalizmu, jeśli naprawdę uznacie, że posiadacie za dużo, że czas redukować, a nie powiększać, jeśli naprawdę nie chcecie prezentów to: powtarzajcie to rodzinie i znajomym dobitnie. Kilka razy. Zapytajcie, czy zrozumieli, czy naprawdę nic nie kupią. Część z nich i tak kupi. Dlaczego? Ponieważ was kocha i w konsumpcyjnym świecie nie zna innego sposobu okazywania swoich uczuć. Ponieważ uważa, że szczęście można osiągnąć tylko przez posiadanie, i chce wam to szczęście dać. Ale przygoda z minimalizmem pokaże wam wiele nieodkrytych jeszcze prawd o dzisiejszym świecie. I może zaczniecie wtedy pokazywać innym, że można żyć inaczej. The Nun pisze:Chciałabym kiedyś dostać prezent od mojego M. Chciałabym żeby zabrał mnie do Rzeszowa czy Krakowa na sklepy, zasilił mój portfel gotówką i pozwolił pochodzić po sklepach, pobuszować i kupić sobie coś. Jednak to tylko moje "chcenie" Wiesz, gdybym takie coś zaproponował swojej kobiecie, to by mnie chyba udusiła To jest takie, coś w stylu "masz tu pieniądze, kup sobie co chcesz, nie będę musiał zawracać sobie głowy" Dla mnie to jest za proste i myślę, że dla większości kobiet byłoby to chyba trochę przykre, takie zmaterializowane. Moja kobieta czuje się skrępowana jak dostaje prezenty, nawet drobne, a co dopiero pieniądze Nie wiem, dla mnie to nie jest dobry sposób na prezent, no chyba, że już dla znudzonych Nun pisze:Przyszło mi teraz do głowy, że spoko prezentem byłoby zamówienie u kosmetyczki masażu twarzy bądź oczyszczania, nawilżania, albo manicure, opłacenie go i poinformowanie partnerki, że ma w ten i w ten dzień czas dla siebie w salonie kosmetycznym gdzieś tam. I tutaj też z doświadczenia wiem, że bywa różnie, bo partnerka może czuć się urażona, bo wysyłamy ją, by się "upiększyła", to tak jakbyśmy uważali, że nie jest zadbana, to mniej więcej tak jakbyśmy dziewczynie kupili w prezencie krem przeciwzmarszczkowy. The Nun pisze:Albo - "Kochanie, masz tutaj 100zł i idź sobie zrobić przyjemność do fryzjera - ufarbuj włosy, skróć czy co tam chcesz " To też takie trochę jakby sugerowanie, że nie podoba mi się jej fryzura i daje jej pieniądze żeby coś z sobą zrobiła, nie wiem czy zadowoliłoby to każdą kobietę. A co do depilatora i prostownicy, nie wiem, takie prezenty można kupić siostrze na imieniny, albo koleżance, ale partnerce? Myślę, że coś bardziej romantycznego by się przydało niż kasa i jakieś dobra materialne. Nie wiem, takie jest moje zdanie. Grunwald, oczywiście masz racje, do każdej kobiety trzeba podchodzić indywidualnie, jak dotąd trafiałem z pomysłami na prezent, lecz zawsze można wymyślić coś nowego, stąd ten temat, dziewczyny najlepiej wiedzą czego chcą , a nuż się trafi jakiś ciekawy pomysł. i Walentynkowe kartki i prezenty otrzymywane od ukochanej osoby bywają miłe, niezależnie od ich ceny czy wyglądu. Raz na jakiś czas warto jest jednak przełamać schematyczne dzielenie się słodyczami, kwiatami i akcesoriami w kształcie serca. Istnieją bowiem prezenty, które nie są rzeczowe. Mogą one zastąpić standardowe podarunki lub też stanowić dodatek do rzeczowego prezentu. Jakie to mogą być prezenty? W jaki sposób sprawić, aby walentynki 2022 były niepowtarzalne? Do It Yourself! Jeśli posiadasz choć trochę czasu i umiejętności manualnych, warto wykonać prezent własnoręcznie. Ułożenie albumu z Waszymi wspólnymi zdjęciami lub stworzenie wiersza/rysunku, może wprawić Twojego partnera w pozytywne zaskoczenie! Spersonalizuj podarunek Jeżeli nie czujesz się komfortowo w robótkach ręcznych, w Internecie znajdziesz wiele źródeł, w których w prosty sposób możesz stworzyć oryginalny prezent walentynkowy. Możesz stworzyć fotoksiążkę, czy też zamówić spersonalizowany dla Was zestaw ubrań bądź kubków. W łatwy sposób możesz także zdobyć kreatywny portret, narysowany na podstawie Waszego wspólnego zdjęcia. Zadbaj o siebie Jako kobieta zapewne dbasz o swoją pewność siebie i czucie się atrakcyjnie we własnym ciele. W dniu walentynek postaraj się wyglądać świetnie, aby czuć się dobrze i pewnie celebrować to święto! Prezentem tutaj może być elegancki bądź seksowny strój. Z takiego podarunku ucieszysz się zarówno Ty, jak i Twój partner. Stwórz odpowiednią atmosferę W końcu zamiast rzeczowych prezentów, podarować możecie sobie jakąś atrakcję. Wyskoczcie wspólnie na kilka dni za miasto, spędźcie parę nocy w hotelu z basenem. Inną możliwością jest zaplanowanie wyjścia do restauracji, ale również korzystanie z miejskich rozrywek. Zależnie od Waszych wspólnych zainteresowań, możecie wybrać coś spokojniejszego, jak wypad do teatru lub też coś, co zapewni wzrost adrenaliny – jak chociażby lot w tunelu aerodynamicznym. Takie prezenty bądź dodatki do innych podarunków sprawią, że walentynki w 2022 będą dla Was świetnym wspomnieniem. Pomogą w oderwaniu się od szarej rzeczywistości i zapewnią niepowtarzalne chwile. Sonda Jakie prezenty najbardziej lubisz dostawać? Praktyczne Związane z moimi zainteresowaniami Jedzenie/napoje Liczy się gest! Nie lubię dostawać prezentów Kuba Szmajkowski gra w LOVE/SICK Za tydzień Święta! Sama w to nie mogę uwierzyć, ale bardzo na nie czekam. Pewnie większość z Was ma już kupione prezenty, jednak jeśli jest inaczej i dopiero wybieracie się na maraton po sklepach, mam nadzieję, że dzisiejszy post okaże się przydatny. Dziś na tapecie, prezenty, których lepiej unikać, by nie zaliczyć wtopy, a przy okazji kogoś nie skrzywdzić. Zapraszam do dalszego czytania! ZWIERZAK Zwierze w postaci prezentu to chyba najgłupszy pomysł, jaki może być, oczywiście moim zdaniem. To nie jest maskotka, którą można wręczyć na urodziny, czy Święta, niezależnie od tego, czy to chomik, czy pies. Uważam, że decyzja o nowym domowniku powinna być przemyślana i podjęta wspólnie przez członków rodziny. A w szczególności tych dorosłych, bo jeśli macie dziecko, które bardzo marzy o czworonogu, musicie pamiętać, że i tak opieka nad nim będzie przede wszystkim Waszym obowiązkiem. Nie chcę nawet myśleć ile nietrafionych, żywych upominków znajdzie się po Wigilii w schroniskach, pod ich bramami, bądź co gorsza na ulicy. Niestety, okres przedświąteczny to też wzmożona działalność pseudohodowli. Uczulam zatem, nie decydujcie się na “rasowego” psa, czy kota w promocji za 200 czy 500zł z nielegalnej hodowli, który ma raptem 4-5 tygodni i powinien być jeszcze przy matce. Nawet jeśli sprzedawca zapewnia, że jest inaczej. Nie przyczyniajcie się do cierpienia zwierzaków. Jeżeli faktycznie bliska Wam osoba chce mieć zwierzę, przedyskutujcie temat i razem zadecydujcie. PRZEDMIOTY UŻYWANE Nawet, gdy wydaje Wam się, że przedmiot wygląda jak nowy, zazwyczaj i tak idzie dostrzec na nim ślady użytkowania. Przyznajcie, że każdej z Was byłoby zapewne przykro, gdybyście otrzymały książkę z odciśniętymi paluchami w środku. I choć jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych drobnostek, to taki prezent z drugiej ręki, jest dla mnie oznaką ignorancji i braku szacunku. Wiem, że można nie mieć pieniędzy, ale w przypadku ograniczonego budżetu, moim zdaniem lepiej postawić na coś słodkiego, czy nawet uniwersalne skarpetki. W przeciwnym wypadku, nigdy nie będziemy mieć pewności, że nie zaliczymy wtopy. ;) PREZENTY, KTÓRE MOŻNA ZROZUMIEĆ NA OPAK Jeżeli dobrze znamy obdarowywaną osobę, ryzyko jest znikome, ale znajomej z pracy lepiej nie wręczać balsamu antycellulitowego, czy kremu przeciwzmarszczkowego. Podobnie jest z wyszczuplającą bielizną. ;) Wiecie, że ludzie są różni i czasami mogą na opak zrozumieć nasze intencje. Lepiej nie ryzykować focha, na zasadzie “aha, kupiłaś mi balsam, bo uważasz, że jestem gruba i mam cellulit?’. :D Warto więc przemyśleć nasze upominki. PRODUKTY NIEDOPASOWANE DO POTRZEB Średnio fajnie, gdy otrzymujemy krem do cery tłustej, gdy mamy atopową, prawda? Identycznie jest w przypadku książki fantasy, jeśli jesteśmy fankami romansów, lub bluzki w kolorze, którego nie znosimy. Jeżeli nie znamy dobrze potrzeb osoby obdarowywanej, postawmy na coś uniwersalnego. Ryzyko wpadki będzie wtedy znacznie mniejsze. I to wszystko jeśli o mnie chodzi. Nie uważam bowiem, by popularne skarpetki, bony podarunkowe, pieniądze, czy jakieś domowe sprzęty były prezentem nietrafionym. Ja tam się zawsze z nich cieszę i szczerze mówiąc, wolę dostać praktyczny upominek lub kopertę, niż właśnie coś na siłę. :) Dajcie znać jak to wygląda u Was. Jaki prezenty uważacie za nietrafione? Napiszcie w komentarzach, co dostałyście najgorszego ever. ;) AGU Rocznik '88. Miłośniczka kosmetyków, kotów, kawy i bujania w obłokach. W wolnych chwilach pochłania seriale i spotyka się z przyjaciółmi. W międzyczasie ćwiczy makijażowe triki i testuje kolejne produkty pielęgnacyjne. Nieustannie poszukuje kosmetycznych ideałów. Ostatnio wiele się dzieje w naszym życiu, zakup działki, remont a niedługo zmiana stanu cywilnego. Goście pytają nas o sugerowane prezenty, wiec postanowiliśmy zrobić listę małych prezentów, może i Wam się przydadzą. Zapomnieliśmy dać informację na zaproszeniu odnośnie prezentu- zamiennika zamiast kwiatów żywych ciętych, bo te lubimy zdecydowanie mniej. Adrian mówi na nie “umarłe kwiaty”. Dlatego też zdecydowanie wolimy otrzymać kwiaty doniczkowe do domu czy ogrodu, zioła czy nasiona, a nawet kompozycje kwiatów suszonych. Każdy prezent sprawia radość, lubię dostawać drobne prezenty, zawsze znajdę miejsce na upominek w mojej wystawowej komodzie. Zdecydowanie każdy ma takie prezenty wymarzone, na których widok ucieszyłby się jeszcze bardziej! Dlatego powstała lista prezentów, na które ucieszylibyśmy się wyjątkowo. Powiem szczerze, że nieodłącznym elementem, który zawsze ja komuś daję to kartki z życzeniami! Sama kocham je czytać i od zawsze uwielbiałam przeglądać stare kartony z kartkami na strychu u babci, gdzie było mnóstwo pięknych, grających kartek ze ślubu moich ciotek czy rodziców. Bardzo żałuję, że mama nie zachowała ich, tylko zostały wyrzucone. Sama mam taki rytuał, że na wesela znajomych czy z innych ważnych okazji wypisuję kartkę (czasem nawet sama przygotowuję ją od podstaw) i dodaję do niej banknot np. 2 dolary do reszty prezentu z dopiskiem “na podróże”. Nie pamiętam skąd, wpadłam na ten pomysł, czy gdzieś zobaczyłam, czy przeczytałam, ale myślę, że to miły dodatek. Co sprawiłoby nam podwójną radość? świece sojowe, uwielbiamy palić je wieczorami, ale uwaga nie jestem w stanie znieść zapachów: piernika, goździków, czy imbiru! kwietnik na kwiaty, stojący lub wiszący; kwiaty doniczkowe do domu, każdego typu, bo uwielbiamy, jak jest zielono; kwiaty do ogrodu, najlepiej wieloletnie, uwielbiam hortensje czy róże; donice na kwiaty, bardzo dobrze sprawdzają mi się z marki Lamela, z kolekcji eko pozyskane z wtórnego plastiku możne je z resztą kupić w wielu sklepach ogrodniczych Witona w Radzyminie; albo w Zara, Home&you czy H&M oraz Sinsay (ale tylko online), widziałam fajne; osłonki na kwiaty w stylu rzeźby, jak ta młynek solniczka/pieprzniczka; gofrownica dla dobrej żony by robiła Adrianowi gofry; miedziany dzbanek na wodę; świeczniki stojące na zewnątrz do ogrodu czy na taras; blender ręczny; karmniki/ dziuple / domki dla owadów czy ptaków; domowe konfitury; plakaty designerskie z tej strony lampki/girlandy do ogrodu; zestaw talerzy/ filiżanek/sztućcy czy kieliszków do wina; obrazy z suszonych kwiatów jak te tutaj plantsonwall; plakaty infografiki poduszki kwiaty coś genialnego! Jak te designerska konefka do podlewania kwiatów w domu; mix pojemników do kuchni marki Loft Rotho jak tutaj ekspres delongi na kolbe; pościel bawełniana np. ta z firmy kimo czy tej z lamillou lub innej bawełnianej, albo pościele z sinsay; narzuty na łóżko np. z eurofirany bo mają spory wybór, albo ten piękny, gruby koc, który może pełnić również rolę narzuty; te z sinsay narzuty czy koce też są piękne! Marzy mi się też porcelana Bogucice kolorowa w kropki (zdjęcie niżej) albo jakaś inna vintage, w kwiaty, z delikatnymi elementami ozdobnymi. Dorzucisz coś ciekawego od siebie? Jestem Patrycja, piszę bo lubię. Ten blog powstał w 2012 roku. Od zawsze miałam pragnienie dzielenia się wiedzą, pomocą, przeżyciami, tym co piękne. Kilka rzeczy w życiu mi wyszło, więc może moje relacje, porady, przemyślenia dadzą komuś motywację, by odkryć lub docenić coś w codziennym życiu. Ten blog to swego rodzaju pamiętnik. Lubię tu wracać, mam nadzieję, że Ty też będziesz. Marzyłam by być na swoim i pracować zdalnie – zrobiłam to! Na co dzień prowadzę swoją firmę pielę ogródek, głaszczę moje zwierzaki (i czasem męża!) oraz opalam się na słoneczku w różnych strefach klimatycznych. Poczytaj moje bezpłatne przewodniki: Zanzibar/Malta/Teneryfa/Tajlandia/Turcja Dziękuję, że tu jesteś. Zobacz co słychać na moim na YouTube:

nie lubię dostawać prezentów