nauczycielka zakochana w uczniu
„Cały czas czułam na sobie wzrok Pawła. To było niemal jak fizyczne dotknięcia. Nie wiedziałam, czy naprawdę się gapi, bo starałam się na niego nie patrzeć, by go nie prowokować, by samej się nie zdradzić… I miałam rację, bo gdy musnęłam go spojrzeniem, utknęłam jak mucha w sieci. Gapił się prosto w moje oczy, aż mi się gorąco zrobiło”.
Joyce Churchwell Źródło: Tulsa County Jail. Joyce Churchwell, nauczycielka z jednej ze szkół w amerykańskim stanie Oklahoma, została aresztowana. Miała odbyć stosunek seksualny w swoim
Barbara Noworolska (84 l.) – emerytowana nauczycielka akademicka, wykładowczyni języka polskiego, autorka książek i wierszy, doktor nauk humanistycznych. Urodzona w Krakowie, zakochana w Podlasiu. Kilka lat temu przeniosła się do niego z mieszkania w Białymstoku, bo jak sama przyznaje… w dawnym lokum brakowało już miejsca na książki.
Trzecia cecha dobrego nauczyciela to klarowność. Klarowność jest tym, co pozwala nauczycielowi szkicować, logiczną ścieżkę nauki dla podopiecznego, jak również ją komunikować tak, aby uczeń w każdym momencie wiedział, czego, po co i jak się uczy. Klarowność informacji zwrotnej oraz stawianych wymagań zapewnia uczniowi
1 4. Dowcip #16873. Nauczycielka do Jasia w kategorii: Śmieszny humor o Jasiu, Śmieszne kawały o Małgosi, Żarty o nauczycielce, Śmieszne żarty o ściąganiu. Nauczycielka poleciła dzieciom skonstruować pułapkę na myszy. Na drugi dzień sprawdza pracę. Podchodzi do Jasia. Jaś przyniósł deseczkę, w nią wbity gwóźdź i na tym
nonton film doctor stranger episode 2 sub indo. Nawet w szkole trudno o sprawiedliwe traktowanie. Fot. Thinkstock Szkoła jest jednym z najmniej lubianych przez młodych ludzi miejsc. Obowiązują w niej konkretne, sztywne zasady. Na pierwszym planie jest oczywiście nauka, ale liczy się również stosunek do nauczycieli i całokształt zachowania. Wszystkie te czynniki sprawiają, że nikt nie myśli o placówce z przyjemnością. I nawet kontakt z rówieśnikami nie ma dużego wpływu na zmianę myślenia uczniów o szkole. Chociaż sam obowiązek nauki większości osób wydaje się prawdziwą męką, czasami dochodzi do dużo gorszych rzeczy. Zdarza się, że nauczyciel zaczyna źle traktować jednego z uczniów. Mówimy wtedy, że uwziął się na kogoś. Powodem może być zwykła ludzka niechęć, przepracowanie i znużenie pracą, która wiąże się z powtarzaniem cały czas tego samego materiału; przewinienie ucznia, a także chęć znalezienia sobie kozła ofiarnego, żeby odreagować. Niektórzy znoszą podobne traktowanie na chłodno i z godnością, ale są też osoby, które bardzo przeżywają sytuację. - Przed każdymi zajęciami z fizyki dostawałam niestrawności, a w trakcie zajęć miałam kłopoty z koncentracją. Czasami zaczynałam się też jąkać, ale to u mojej nauczycielki było kolejnym powodem do drwin – wspomina licealistka Ula. Rodzice oraz inni nauczyciele często nie zdają sobie sprawy, co przeżywają ich dzieci. Co do pozostałych uczniów, bywa różnie. Niektórzy milczą w obawie o własną osobę, a niektórych wręcz cieszy niepowodzenie kolegi czy koleżanki. Mogą się wtedy dowartościować jego lub jej kosztem. Zobacz także: „Zakochałam się w nauczycielu. Panie M. od geografii, mowa o panu!” Fot. Thinkstock - Pamiętam zwłaszcza zachowanie jednego kolegi. Za każdym razem, kiedy wstawałam do tablicy, chrząkał znacząco albo podśmiewał się – opowiada dalej Ula. - Z góry było wiadomo, że czega go interesujące przedstawienie. Reszta uczniów współczuła mi, ale nie miała odwagi zabrać głosu. Fizyczka była żoną dyrektora szkoły. Ula nie ma pojęcia, dlaczego kobieta uwzięła się akurat na nią. - Nie byłam orłem z fizyki, ale ten przedmiot chciałam zdawać na maturze, ponieważ był mi potrzebny, żeby dostać się na wymarzone studia. Na początku tego roku szkolnego pani B. spytała się nas, kto będzie zdawał maturę z fizyki. Ja i kilka innych osób podniosło rękę. Na zajęciach to właśnie nas brała do tablicy i odpytywała najczęściej. Po jakimś czasie uwzięła się na mnie. W szkole krążyły plotki, że ona nie lubi ładnych dziewczyn, bo jej mąż w czasach młodości flirtował z uczennicami i miały u niego specjalne wzlgędy. Niektórzy mówili, że ona się w ten sposób mści. Nie wiem jednak, czy powodem był mój wygląd. Z drugiej strony jestem przekonana, że nie zrobiłam nic złego. Fot. Thinkstock - Zależało mi na fizie, więc się pilnowałam. Byłam spokojna i skupiona na zajęciach. W miarę możliwości starałam się też być aktywna. Szybko mi jednak przeszło, gdy pani B. zaczęła mnie źle traktować. Ula wspomina o szydzeniu, wyśmiewaniu, a nawet obelgach w stosunku do jej osoby. - Tak jak już wspomniałam, często brała mnie do tablicy. Najczęściej dawała jakieś bardzo trudne zadanie do rozwiązania i czekała aż je zrobię. Oczywiście nie było na to szans. Stałam pod tablicą i próbowałam coś wykombinować, a ona w tym czasie drwiła. Prosiła także, abym mówiła na głos o tym, co robię i dlaczego tak, a nie inaczej. Pociły mi się dłonie, w głowie miałam mętlik. Prawie na każdych zajęciach słyszałam, że jestem głupia, na pewno nie zdam matury i porywam się z motyką na słońce. Śmiała się też i szydziła. To naprawdę było nękanie. Zobacz także: 7 tekstów, które wkurzą każdego nauczyciela (Lepiej ugryź się w język) Fot. Thinkstock Inni uczniowie bali zadrzeć się z fizyczką, dlatego Ula była z tym sama. Dopiero po jakimś czasie opowiedziała o wszystkim rodzicom. - Byłam jakby skołowana. Nie mam pojęcia, dlaczego czekałam z tym tak długo i pozwalałam tej kobiecie na psychiczne maltretowanie. Sprawy potoczyły się szybko. Mama Uli poszła do dyrektora i zażądała, aby nauczycielka zostawiła ją w spokoju, bo w innym przypadku skontaktuje się z Rzecznikiem Praw Ucznia, a nawet mediami. Były dowody w postaci nagrań, o które zatroszczyli się koledzy Uli. Dyrektor zareagował i przydzielił klasie inną nauczycielkę. Nękania przez nauczyciela doświadczyła także Aneta. Fot. Thinkstock - Wszystko przez to, że kiedyś wytknęłam mu błąd. Moją pasją zawsze była historia, brałam udział w olimpiadach i zaczytywałam się w historycznych książkach. Dlatego wybrałam klasę humanistyczną z rozszerzoną historią. Pech chciał, że mój nauczyciel był niespełnionym naukowcem. Słyszałam, że próbował robić doktorat, ale mu nie wyszło. Napisał za to jedną książkę. Oczywiście robił nam z niej sprawdziany, więc każdy uczeń musiał ją kupić. Czytając podręcznik, znalazłam w nim błąd. Zupełnie nie przemyślałam sprawy i zaczęłam na ten temat rozmowę na zajęciach. Przyniosłam także dowody na potwierdzenie swoich słów. H. był bardzo zdenerwowany. Powiedział tylko, że skoro jestem taka mądra będzie wymagał ode mnie więcej... Aneta opowiada, że od tej pory zaczął ją odpytywać z podręczników typowo akademickich i stał się wyjątkowo surowy. Nie szczędził również niepokornej uczennicy przykrych słów. Fot. Thinkstock - Oczywiście nie mówił mi, z jakich materiałów mam się przygotować. Zadawał pytania, które wychodziły poza zakres, jaki mnie obowiązywał. Potrafił też odpytywać z okresu dziejów, którego jeszcze nie przerobiliśmy. Byłam uczennicą, która miała dużo większą wiedzę niż inni, ale nie wiedziałam wszystkiego. Jeżeli nie znałam odpowiedzi na pierwsze pytanie, od razu dostawałam jedynkę. Kiedy miałam ich na koncie pięć, poszłam do wychowawczyni, która obiecała porozmawiać z panem H. Niestety rozmowa nie przyniosła tak dużego rezultatu, jak spodziewała się Aneta. Co prawda nauczyciel przestał ją odpytywać, ale nadal pozwalał sobie na prztyczki pod jej adresem. - Cały ten koszmar obrzydził mi historię, a do tego najwyraźniej będę musiała znosić złośliwości historyka do końca szkoły. W praktyce naprawdę trudno jest poradzić sobie z kimś, kto przekracza swoje kompetencje, zwłaszcza gdy inni uczniowie boją się pisnąć słowo. Wy też miałyście problemy z nauczycielami? Zobacz także: Najseksowniejszy nauczyciel matematyki został właśnie modelem Armaniego! Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Z treści Pana pytania wynika, że w całej sytuacji jest Pan osobą bierną, ponieważ nie wykazuje Pan żadnego zainteresowania zakochaną uczennicą i w żaden sposób jej nie prowokuje. Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności zostały określone w rozdziale XXV Kodeksu karnego (w skrócie: W mojej ocenie żadne z Pana zachowań nie wypełnia przesłanek któregokolwiek z czynów opisanych w artykułach od 197 do 204 Jak wynika z treści Pana pytania, w żaden sposób – przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia – nie doprowadza Pan dziewczynki do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, co mogłoby wskazywać na wymuszenie współżycia płciowego na osobie podległej. Nie można również mówić o znęcaniu psychicznym nad dziewczynką (ten czyn penalizuje art. 207 Zgodnie z treścią art. 207 § 1 „kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. W piśmiennictwie oraz w orzecznictwie Sądu Najwyższego pod pojęciem znęcania się rozumie się zachowanie polegające na umyślnym zadawaniu bólu fizycznego lub cierpień moralnych. Mogą to być działania powtarzające się lub jednorazowe, charakteryzujące się intensywnością i rozciągłością w czasie (zob. A. Marek, Kodeks..., s. 394; także wyrok SN z 30 sierpnia 1971 r., I KR 149/71). O uznaniu danego czynu za znęcanie się mają decydować przesłanki o charakterze obiektywnym, a nie subiektywne odczucia pokrzywdzonego. Na takie znaczenie tego znamienia wskazał Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 6 sierpnia 1996 r., sygn. WR 102/96, stwierdzając, że: „istota przestępstwa określonego w art. 184 § 1 [ z 1969 r.; obecnie* art. 207 § 1 polega na jakościowo innym zachowaniu się sprawcy, aniżeli na zwyczajnym znieważeniu lub naruszeniu nietykalności osoby pokrzywdzonej. O uznaniu za »znęcanie się« zachowania sprawiającego ból fizyczny lub »dotkliwe cierpienia moralne ofiary« powinna decydować ocena obiektywna, a nie subiektywne odczucie pokrzywdzonej. Pewne jest to, że za »znęcanie się« w rozumieniu art. 184 § 1 [ z 1969 r.; obecnie art. 207 § 1 nie można uznać zachowania się sprawcy, które nie powoduje u ofiary »poważnego bólu fizycznego lub cierpienia moralnego«, ani sytuacji, gdy między osobą oskarżoną a pokrzywdzoną dochodzi do wzajemnego »znęcania się«. (...) Przez »znęcanie się« w rozumieniu art. 184 § 1 [ z 1969 r.; obecnie art. 207 należy rozumieć także umyślne zachowanie się sprawcy, które polega na intensywnym i dotkliwym naruszeniu nietykalności fizycznej lub zadawaniu cierpień moralnych osobie pokrzywdzonej w celu jej udręczenia, poniżenia lub dokuczenia albo wyrządzenia jej innej przykrości, bez względu na rodzaj pobudek”. Powszechnie przyjęte jest, że za znęcanie się nie może być uznane zachowanie sprawcy, które nie powoduje u pokrzywdzonego poważnego cierpienia moralnego, ani w sytuacji, gdy między osobą oskarżoną a pokrzywdzoną dochodzi do wzajemnego znęcania się. O takiej sytuacji w mojej ocenie nie można jednak w żaden sposób mówić, ponieważ zachowanie takie zagraża także dziecku. Według mnie – niejako w celu oczyszczenia Pana z jakichkolwiek podejrzeń – warto złożyć zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełniania przestępstwa przez dziewczynkę bądź zawiadomić o takiej możliwości dyrektora szkoły i rodziców. Z treści Pana pytania wynika bowiem, że zakochana uczennica cały czas nęka Pana e-mailami, telefonami, SMS-ami. Zgodnie z art. 190a „kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego”. Za stalking, który może dotyczyć także dzieci (chodzi o uporczywe SMS-y, obraźliwe e-maile), grozi do trzech lat więzienia. Wystarczy, że przesyłki takie wzbudzą u adresata poczucie zagrożenia lub spowodują istotne naruszenie prywatności. Ściganie stalkingu odbywa się na wniosek pokrzywdzonego. Do istoty uporczywości należą swoiste skutki, jakie w odczuciu pokrzywdzonego wywołuje swoim zachowaniem stalker. „Znamię uporczywości, którym posłużono się w art. 190a § 1 wymaga od sprawcy na tyle negatywnego nastawienia, że nie jest możliwe dopuszczenie się tego przestępstwa przy braku chęci, a jedynie przez przewidywanie możliwości jego popełnienia i godzenie się na realizację znamion typu czynu zabronionego przez sprawcę. Innymi słowy, uporczywy charakter czynu wyklucza zachowanie z zamiarem ewentualnym (wynikowym). Zastrzec jednak wypada, że element podmiotowy, którego wymaga wykładnia znamienia uporczywości, nabierze szczególnego znaczenia, gdy chodzi o stalking. «Zła wola» czy «negatywne nastawienie» sprawcy w tej sytuacji powinny być interpretowane przede wszystkim przez pryzmat obiektywnych okoliczności, a nie nastawienia sprawcy do pokrzywdzonego i podejmowanego względem niego zachowania. W takim wypadku o elemencie tym będzie świadczyło podejmowanie bezprawnego zachowania mimo świadomości, że jest ono niechciane przez adresata” (zob. Golonka Anna, artykuł [w:] Mając na uwadze stan faktyczny, który przedstawił Pan w pytaniu, uważam, że może Pan spać spokojnie, ponieważ Pańskie postępowanie w żaden sposób nie wypełnia znamion czynów zabronionych. Takie zachowanie można natomiast próbować przypisać zakochanej uczennicy. Zasadne jest powiadomienie o wszystkim dyrekcji i rodziców ze wskazaniem, że działa Pan także w celu ochrony własnego dobrego imienia. Powinien Pan zachować wszystkie e-maile przychodzące na Pańską skrzynkę odbiorczą. Pozwolę sobie poradzić także co jakiś czas zgrywanie wszystkich plików na nośnik pamięci. Trzeba także liczyć się z dowodami z osobowych źródeł dowodowych, tj. świadków. Należy pamiętać, że policja nie ma kompetencji do samodzielnego działania w tego rodzaju sprawach. Postanowienie zarówno o odmowie wszczęcia dochodzenia, jak i o umorzeniu postępowania wymaga zaapropobowania przez prokuratora nadzorującego sprawę. *Stan prawny z dnia r. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .
Fabuła: Nauczycielka lub wykładowczyni (być może biologii), która wdała się w romans z młodym blondynem (być może jej byłym uczniem). Kobieta ma męża wykładowcę. Nie pamiętam czy mają dorosłe dzieci. Blondyn to taki bad boy w czarnej kurtce jeżdżący na motorze. Na jedną z randek zabiera kobietę na przejażdżkę motorem. Jak się opamiętała to powiedziała mężowi o zdradzie. Natomiast blondyn miał na jej punkcie obsesję stąd wyznawał zasadę "albo będziesz moja albo niczyja". Próbował ją zabić czy złapać, chyba w jej własnym domu. Ona uciekła na dach, a on zginął spadając z dachu. Film z lat 80 tych lub 90 tych. Tak mi się niedokładnie pamiętać. Czy ktoś pamięta ten film i jest w stanie podać tytuł filmu?
W dzisiejszym rankingu wybieramy najlepsze filmy o nauczycielach. Z doświadczenia wiemy, że dobry nauczyciel potrafi zmienić całe życie swoich uczniów. Przywołujemy tych filmowych pedagogów, których chcielibyśmy spotkać, czego i Wam życzymy. Koniecznie sprawdźcie też nasze wcześniejsze zestawienia. Znajdziecie w nich najlepsze filmy o snajperach, najlepsze filmy o rekinach, najlepsze filmy motywacyjne i wiele innych. Kino dostarczyło nam mnóstwo przykładów filmów o nauczycielach z misją, którzy w swoich uczniach dostrzegli nie tylko problematyczną młodzież, ale przede wszystkim młodych ludzi z potencjałem. Dzięki swoim pedagogicznym umiejętnościom odmienili życie swoich podopiecznych i zainspirowali wielu nauczycieli w prawdziwym życiu. Na naszej liście znajdziecie takie kultowe filmy, jak "Stowarzyszenie umarłych poetów", "Młodzi gniewni" czy coś z nowszego repertuaru, jak "Whiplash" czy "Przedszkolanka". Niektóre z nich wzbudzają kontrowersje, inne służą za żelazny wzór do naśladowania dla każdego, kto wiąże swoją przyszłość z nauczaniem. Dajcie znać, jakie tytuły o nauczycielach jeszcze przychodzą Wam do głowy, i które z nich lubicie najbardziej.
zapytał(a) o 17:18 Zakochana w nauczycielu. Pomocy. Zakochałam się w obwiniajcie mnie za to. Nie piszcie że jestem małolatą czy coś. To nie moja że już jest koniec roku i wychodzę z tej szkoły ale właśnie o to do naszej szkoły nie tak dawno. To było jakieś dwa miesiące temu gdy go zobaczyłam. Wszyscy zaczęli mówić że jest ostrym nauczycielem (mówili to ci którzy mieli z nim już lekcje). Oczywiście bałam się troszeczkę, bo już była w tej szkole taka nauczycielka, która mnie nie lubiła. Było inaczej. Na początku był trochę dziwny. Rzucał dziennikiem zamiast go kłaść, nie obchodziło go to co robiliśmy na lekcji. Po pierwszej lekcji już go polubiłam (wtedy jeszcze nie czułam tego co teraz). Oczywiście po tej lekcji wszyscy zaczęli mówić że ten nauczyciel jest śmieszny, głupi itd. Ja byłam innego zdania. Mówiłam że jest lajtowy i dobrze że trafił się on a nie jakiś nadęty bufon. Nie był jakiś bardzo sympatyczny. Na pierwszej lekcji nawet nie powiedział dzień dobry. Zwracałam na niego dużą uwagę. Po jakimś czasie dowiedziałam się jak ma na imię i nazwisko. Na początku nie interesowało mnie to. Potem na kolejnych lekcjach powoli zakochiwałam się w nim. Zaczęłam go googlować. Znalazłam o nim dużo informacji (oczywiście nie gdzie mieszaka, ale czym się zajmuje itp.). Najlepiej już na samym początku zapamiętałam jego kruczoczarne włosy i piękne niebieskie oczy. Miał coś czego żaden chłopak nie miał. Nigdy nie leciałam na kasę ani na sławę. Tak właściwie nie należę do biednej rodziny. Wychowałam się w bardzo dobrych warunkach. Nie był jakoś zadbany. Po prostu nie wyglądał na mężczyznę mającego żonę i dzieci. Do tej pory nie wiem czy to prawda. Cała szkoła była od plotek że on mieszka z mamą, ma żonę i dwójkę dzieci. Po jakimś czasie zaczął sobie żartować na naszej lekcji. Zaczął się uśmiechać przy czym patrzył na mnie. Zwracał na mnie szczególną uwagę a zwłaszcza na przerwach. Zapisałam się na jego kółko. Koleżanka, która była w przeciwnej klasie powiedziała że kończą (zawsze) 10 minut wcześniej. Od kiedy się zapisałam tak nie było. Miałam wrażenie że mnie polubił i chyba tak było. Raz jak mnie pytał to dał mi -4 zamiast 2. Naprawdę podczas tych odpowiedzi strasznie pieprzyłam głupoty i w ogóle nie zasługiwałam nawet na 2 a dostałam -4!. Był dla mnie bardzo miły. Czasem nawet ZA BARDZO. Można by powiedzieć że mnie faworyzował. Dzisiaj była z nim ostatnia lekcja. Do połowy lekcji uczyliśmy się ale skończyliśmy materiał. Podczas gdy się jeszcze uczyliśmy dzisiaj były pytania: na pierwsze odpowiedziałam źle ale wszyscy mówili na tzw. chama. Za drugim razem odpowiedziałam tak samo i on powiedział że teraz jest dobrze a ja powiedziałam z uśmiechem "W końcu!" i on wtedy się uśmiechnął. Potem moja koleżanka z ławki zaczęła się wygłupiać z resztą jak zawsze pod koniec roku szkolnego i ja powiedziałam znowu z uśmiechem:"Prze Pana ja już z nią nie mogę wytrzymać!"A on na to do niej:"Uspokój się"Ona wie że zrobiłam to tak dla picu bo jesteśmy przyjaciółkami i czasami np. na religii tak na siebie "skarżymy". Potem skończyliśmy ten materiał ale wcześniej też sobie żartował uśmiechał się patrząc na mnie... Potem podeszłam do jego biurka z popisaną bluzką i markerem z prośbą aby się podpisał. Bez wahania to zrobił. Po mnie podeszła połowa klasy aby zrobił to samo na ich bluzkach. Siedziałam w drugiej ławce w środkowym rzędzie. Jak odłożyłam tą bluzkę i marker usiadłam w pierwszej ławce w rzędzie pod oknem gdzie też jest biurko nauczyciela przy którym wtedy siedział. Zaczęłam go pytać o różne rzeczy: o to gdzie jeszcze uczy, czy będzie na zakończeniu roku szkolnego, czy lubi Green Day itd. Nie tylko ja go wypytywałam. Byłam wtedy dziwnie pytanie brzmi: Co mam teraz robić? Nie dam rady go teraz tak zwyczajnie wymazać z pamięci a zwłaszcza że chyba mnie polubił. Co teraz? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:20 Proszę cię nikomu się nie przyznawaj... miłość minie a potem wstyd zostanie. Odrazu zostałaby powiadomiona szkoła, rodzice. Najlepiej postaraj się o zmianę nauczyciela albo zmianę szkoły. Albo poprostu uświadom sobie że nie możesz być ze swoim nauczycielem. mam nadzieję że pomogłam a jak nie to chociaż liczę że przemyślisz sprawę :) Stonogaa odpowiedział(a) o 17:32 Przeczytałam wszystko, uff. Tylko dlatego, że uwielbiam takie historie o miłości między nauczycielem a uczniem ~~. No dobra. Na początek, ile masz lat? To trochę ważne. Mimo że sądzę, że wiek w miłości się nie się upewnić, czy to uczucie jest prawdziwe. Bo jeśli to zwykłe zauroczenie, które minie Ci za kilka miesięcy, to facet nie zostanie w Twoich myślach na długo, mimo tego, że może myślisz, że przeciwnie. Sprawdź sobie na necie, jakie są objawy zakochania i czym różni się to, od zwykłego zauroczenia. Wiem, że w internecie czasem piszą głupoty, ale dobrze jest czymś się pokierować, może dzięki temu coś odkryjesz. Jeśli już się nad tym zastanowisz i stwierdzisz, że jesteś zakochana, powinnaś mu to powiedzieć. He he hee. Nie takie łatwe, co? Ale skoro jesteś w nim zakochana, to najlepsze wyjście. Jeśli będziesz tłumiła te uczucia, będzie jeszcze gorzej, uwierz. Nawet jeśli ma Cie odrzucić, na co ( SORRY ) są dość duże szanse, chyba że jesteś starsza i ładniejsza niż myślę, to wiedz że warto. Nie musisz mu tego mówić, możesz pokazać uśmiechem, w życiu jest gorzej żałować? Tego, że się coś zrobiło? Czy tego, że się czegoś nie zrobiło? Za dwadzieścia lat możesz być starą panną ( jeszcze raz SORRY ) i bić się głową w mur, czemu tego nie zrobiłaś. Może będziesz tego żałowała i faceta do końca życia unikała, ALE niczego się nie dowiesz, jeśli mu nie powiesz. Mam nadzieję, że coś pomogłam. Szczerze trzymam za Ciebie kciuki. uuu...grubo. Jeśli ci to pomoże, to ja też jestem w takiej sytuacji...tylko że on prowadzi orkiestrę i jest starszy ode mnie 12 lat. Ja nic z tym nie robie, czekam aż samo przejdz\e albo, choc wątpie) samo się jakoś ujawni czy też on zacznie (haha...ha...no.)chcecie wiedzieć więcej?zapraszam na bloga[LINK] Uważasz, że ktoś się myli? lub
nauczycielka zakochana w uczniu