nie chce mi się żyć forum
15999 wyświetleń. salatkazmakreli. Jestem po studiach. Rodzice traktują mnie jak zło bo nie mogę znaleźć pracy. Atmosfera w domu jest nie do zniesienia. Mam myśli samobójcze. Chcą dobrze
Nie smuć się, jutro może być gorzej. Może cie autobus przejedzie i zostaniesz sparaliżowany do końca życia. Chcesz być taką roślinką? Wez nie gadaj głupot, a zacznij żyć tak jak chcesz i według swoich możliwości. Najprościej oczywiście jest narzekać zamiast podnieść dupę i coś robić. Browar Drinker -----> pan miodek
Tak naprawde nie chce mi sie żyć, ale prosze o rady, bo boje sie ze jesli bedzie tak dalej to posune sie do czegoś złego. Ja chce tylko , zeby ludzie mnie lubieli, potrzebowali, a tak nie jest. Chyba jestem akcepotwana przez otoczenie, ale nikt nie chce spedzac ze mną czasu. Nawet moja przyjaciolka, ktora znalazla sobie chlopaka, ma z kim
Wstydzę się tego, dlatego nikt z mojej rodziny czy ukochana dziewczyna o tym nie wiedzą, nie chce ich ranić i próbuje jakoś sam sobie z tym poradzić Moje długi to pożyczki w IPKO. Zostało mi 15 pożyczek na kwotę ogólna 16 730 + 1600 limit odnawialny. Kredyty są różne, od roku na 4 czy 8 lat. Miesieczna rata to około 640 zł.
Cześć. Mam taki problem: nie chcę mi się żyć, jestem smutna, czuję, że zawiodłam. Na urodzinach mojej koleżanki były takie dziewczyny z klasy B i zaczęłam je rozśmieszać i mnie strasznie polubiły. Potem w szkole sie nieźle bawiłyśmy, ale ja już nie umiem ich tak rozśmieszać. Nie wychodzi mi. W domu to ja zawsze wiem co
nonton film doctor stranger episode 2 sub indo. Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 10:58 straciłam radość i spokój wewnętrzny.... wiem ze mam poważne problemy duże chustawki nastroju, jednego dnia myślę że wszystko się ułoży (już nie jak dawniej że mogę wszystko i zwojuje świat) nastepnego kompletny dół , bezsens istnienia, niezrozumienie... wrecz osaczenie.... wiem ze sama sobie nie poradzę ale czy jakakolwiek terapia potrafi przywrócić radośc życia? czy będzie kolejnym powodem do zmartwień... bo przecież pewnie wydałabym na nią sporo kasy... nie wiem za co sie wziąść żeby było dobrze czuje że utknęłam w martwym punkcie , wegetuje i powoli niszczę samą siebie czy któraś z Was przeszła taką terapię antydepresyjna? na czym taka terapia polega leczy sieĽ ją lekami czy siłą perswazji? czy jest ona skuteczna? czy coś mi może pomóc? Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 11:29 beata277-a ile ma Twoja corka-moze Ty mialas nieleczana depresje poporodowa? nie nie spokojnie to napweno nie to moja córeczka jest już duża i jest całą moja radością, spełnieniem moich marzeń i wogóle.... wszystkich oczekiwań MeMyselfAnd... 23 października 2012, 11:34 beata277 napisał(a):MeMyselfAnd... napisał(a):beata277-a ile ma Twoja corka-moze Ty mialas nieleczana depresje poporodowa? nie nie spokojnie to napweno nie to moja córeczka jest już duża i jest całą moja radością, spełnieniem moich marzeń i wogóle.... wszystkich oczekiwańDziecko moze byc dlugo wyczekiwane i byc spelnieniem marzen a i tak mozna jesli mowisz,ze juz jest duza...Musisz isc do sie lecze od 13 roku zycia czyli od 11 lat i funkcjonuje normalne Dołączył: 2012-08-28 Miasto: Kraków Liczba postów: 500 23 października 2012, 11:37 Jesienna deprecha? Ja przechodzę to zawsze na jesień i wiosnę, po paru tygodniach (czasem miesiącach) stabilizuje się i znajduję siłę do życia. Złe samopoczucie, często bóle głowy, załamanie, chęć tylko do spania, myśl "wszystko się sypie i nie dam rady". Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:39 tak na przeszlam, ale u psychiatry i na NFZ nie prywatnie, wiec za ktorzy boja sie slowa psychiatra, ale robi to samo co psycholog tylko dodatkowo ma mozliwosc wypisania recept czego nie zrobi psycholog. Dlatego poszlam do leki antydepresyjne, zreszta sama o nie prosilam, bo nie moglam sama ze soba wytrzymac, dostawalam telepawek, duzych hustawek nastroju itd itpWizyty mialam w zaleznosci od mojej mozliwosci co tydzien, dwa jak mialam ze warto sprobowac, choc niestety wiem ze u nas jest wielu psychologow i psychiatrow totalnie do d.....Bo spotkalam sie z wieloma i czesto na jednym spotkanie sie skonczylo, ale probowac i szukac tego ktory spasuje naprawde warto!! Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:43 Agaszek napisał(a):beata277 napisał(a):..... na hobby nie mam pieniedzy ani pozwolenia, bo przeciez matce nie wypada mieć własnych zainteresowań, chodzić nigdzie bez męża zresztą przecież jak wielką nieodpowiedzialnością bym sie wykazała gdybym jakieś pieniądze przeznaczała na swoje widzi misię* To było ironicznie czy na prawdę w to wierzysz ? Najpierw jesteś sobą-kobietą, dopiero potem żona i matką ... Kto podejrzewa depresję - Ty czy może Twój mąż ? az mi po oczach dalo!! Ty tak na powaznie? Czy jaja sobie robisz? Przede wszystkim masz sie zajac soba, szczesliwa mama to szczesliwe dziecko. Matka ma miec wlasne zainteresowania bo wtedy uszczesliwia siebie a zarazem dziecko. Matce jak najbardziej wypada wyjsc bez meza, bo malzenstwo to nie jest niewolnictwo i moim zdaniem jest to tak jak tlumacza dzieciom zbiory matematyczne za malego, ja mam swoj, Ty masz swoj a troszke mamy wspolne! I Matka przede wszystkim jest KOBIETA!!! iii CZLOWIEKIEM!!!I przeznaczajac jakies sumy na swoje widzimisie okazalabys sie nie odpowiedzialna gdyby robila to bez namyslu ze juz nic by nie zostawalo. A jesli sa to drobne kwoty na ktore Cie stac to wykazujesz sie nie odpowiedzialnoscia skazujac swoje dzieci na przebywanie w towarzystwie mamy w depresji, pamietaj ze dzieciaczki dobrze czuja nasze uczucia. Edytowany przez DreamsComeTruee 23 października 2012, 11:45 Loca90 23 października 2012, 11:47 pomyśl o tej terapii Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 11:52 Agaszek napisał(a):beata277 napisał(a):..... na hobby nie mam pieniedzy ani pozwolenia, bo przeciez matce nie wypada mieć własnych zainteresowań, chodzić nigdzie bez męża zresztą przecież jak wielką nieodpowiedzialnością bym sie wykazała gdybym jakieś pieniądze przeznaczała na swoje widzi misię* To było ironicznie czy na prawdę w to wierzysz ? Najpierw jesteś sobą-kobietą, dopiero potem żona i matką ... Kto podejrzewa depresję - Ty czy może Twój mąż ? z mojego punktu widzenia faktycznie trochę ironiczne bo ja uważam że zasługuję na czas dla siebie ale mówię to z punktu widzenia mojego otoczenia, wiem że powinnam od zawsze walczyc o czas dla siebie ale kiedyś bylam tak żaslepiona miłością że uważałam że nic mi nie jest potrzebne absolutnie nic! pozwoliłam sobie sama na to i teraz wszyscy oczekują że skoro tak wybrałam to tą drogą muszę podąrzać i jakiekolwiek zmiany sa odbierane jako atak na rodzinę ? na męża? bo niby dlaczego teraz zaczyna mnie nosić? skoro nigdy niczego nie potrzebowałam? coś mi chyba odwala prawda? penie znudziło mi sie życie przykladnej żony? ja wiem że mam depresję bo widzę jak bardzo zmieniły sie moje nastroje i zachowanie w ostatnim czasie, jak łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi.... choć zawsze byłam bardzo optymistyczna nastawiona do życia i do wszystkich uważałam że każdy może zrobić ze swiom zyciem co tylko zechce i o wszystko zawalczyc a teraz denerwuje mnie każda błahostka.... wściekam sie i klnę ze brama mi ise nie otwiera jak sie śpieszę do pracy (oczywiście to mi sie udzieliło bo mój mąz ma taki chrakter) Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:56 To trzeba na spokojnie wytlumaczyc, ze to nie jest tak ze Ci sie nagle odwiduje, ale corcia byla mala to chcialas dac jej wszystko co moglas najlepiej i wtedy odczuwalas potrzebe bycia wiecznie blisko, ale ma juz swoje latka, ze przeciez kazdy ma prawo do jakiejs tam zabawy, hobby, moze daloby sie z mezem na spokojnie porozmawiac? Powiedziec mu co sie z Toba dzieje? Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 11:58 MeMyselfAnd... napisał(a):beata277 napisał(a):MeMyselfAnd... napisał(a):beata277-a ile ma Twoja corka-moze Ty mialas nieleczana depresje poporodowa? nie nie spokojnie to napweno nie to moja córeczka jest już duża i jest całą moja radością, spełnieniem moich marzeń i wogóle.... wszystkich oczekiwańDziecko moze byc dlugo wyczekiwane i byc spelnieniem marzen a i tak mozna jesli mowisz,ze juz jest duza...Musisz isc do sie lecze od 13 roku zycia czyli od 11 lat i funkcjonuje normalne wiesz ja na pozór tez funkcjonuje normalnie... nikt z moich znajomych nawet by nie pomyślał jakie mam problemy, wszyscy uważają mnie za usmiechnieta zadwolona kobietę
Witam dziewczyny. mam 17 lat i mimo że miałam już wcześniej "związki" to dopiero teraz się zakochałam .. i to jak Paweł wydaje mi się idealny. chodzimy kilka miesięcy i po prostu ogarnęlo mnie takie uczucie że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Jak sobie przypomne te wszystkie sytuacje związane z nim to chce mi sie płakać! Wcześniej mu na mnie zależało. Potrafił przyjść do mnie 8 km przez las o 2 w nocy gdy napisałam mu że jest mi smutno! pisząc to lecą mi łzy ehh... Otóż napisał mi dzisiaj " czy to wszystko ma sens?" i ze nie wydaje mu sie ze to bedzie związek na dłuższą metenie wiem o co mu chodzi. Boże... ja pierwszy tak w życiu sie tak zaangażowałam. Ale nie jestem tez głupią gąską i nie mam zamiaru prosić sie o miłość. Tylko to tak strasznie boli! Zawładnęły mną sprzeczne uczucia - z jednej strony chiałabym sie do niego przytulic a z drugiej nie chce go znac! Miałyście kiedyś taką sytuacje? Co mi poradzicie? Co mam zrobic zeby nie czuc tej pustki? żeby nie bolało?Mi się juz odechciało uczyć, jeść, żyć... Ja miałam tak nie jeden raz. nie bede juz pisac ze jestes jeszcze mloda.... wyplacz sie w poduszke, jesli to prawdziwa milosc, wszystko sie jakos ulozy. popros o spotkanie i szczera rozmowe, kiedy bedziecie blisko i skonfrontujecie swoje zdanie na temat tego, co sie wydarzylo trudno wam bedzie sie rozstac. Wiem że jestem jeszcze młoda ale jestem dosyć poważna jak na swój wiek.. Tylko że jak sie z nim spotkam to wiem co się będzie działo i jak będzie mi trudno... czasami po prostu przychodzi taka chwila... też miałam kilka takich chwil kiedy zastanawiałam się czy to ma sens... i szybko dochodziłam do wniosku, że nie potrawie bez niego żyć. W Jego przypadku zapewne jest tak samo. Musicie porozmawiać, wyjaśnić sobie co było nie tak i naprawić to. Głowa do góry, to jest chwilowe Zapomnij. Tego nie można wybaczyć, można tylko zapomnieć. Miej cicha nadzieję, że zatęskni. Wcale nie jest ideałem, to Ty go idealizujesz. Ma mnóstwo wad, o których nawet nie wiesz. Ile z nim bylaś? Jest nieodpowiedzialnym gnojkiem jeśli pisze Ci takie smsy zamiast rozmowy w realu. Taki mężczyzna nie zagwarantuje Ci szczęścia! Jest niedojrzały. Zapomnij. Chyba, że... poklóciliście się? może to rzeczywiście tylko chwilowe? jesli wszytsko było ok, a on nagle zawalił coś takiego - zapomnij. Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-05-10 20:38 przez vaougeinthecity. Boże tak bardzo bym chciała żeby było tak jak mówisz!!! To jeszce nic nie znaczy takiego zlego...a moze tak napisal bo szukal potwierdzenia na TAK ?? sama kiedys tak robilam serio spotkaj sie z nim i porozmaiwaj- to nie znaczy ze masz go o cos prosic...na spokojnie po ludzku - moze nie odkrywaj kart mowiac jak bardzo za nim jestes - bo zakazany owoc bardziej smakuje ale mowie nie zalamuj sie - pogadaj z nim aby wiedziec na czym stoisz 3mam kciuki .... słuchaj, myślę ze każde rozstanie boli, jesli druga strona jest bardziej zaangażowana, tymbardziej jest czas leczy rany, teraz może wydaje ci się że Nie, ale uwierz mi że tak będzie. Spotkasz jeszcze drugą swoja połoweczke, dla której będziesz wszystkim. Jeśli jemu nie zależy na Tobie nie proś sie o Miłość, bo zostanie z tobą z sobie radę najgorsze są pierwsze dni,pózniej oswoisz się z sytuacją i dzień po dniu, będzie lepiej. a może to tylko silne zauroczenie a nie miłość? i po jakims czasie Ci minie.. no a jak narazie niestety musisz to przeboleć i żyć dalej.. na jednym kolesiu świat się nie kończy;p , szczególnie w tak mlodym wieku Unikaj jakiegokolwiek Pawła ! Mój związek z Pawłem trwał jedynie tydzien a tak zawładną moim sercem ze mimo minął już rok ja nadal chciałabym z nim byc, i też napisał ze raczej to nie ma sensu ;/ mam bardzo podobną sytuację i mimo że już mineło pół roku nie umiem się ogarnąc i podnies po tym wszystkim, codziennie rycze od poł roku i wszystko mi go przypomina, mam nadzieje i TY miej ze czas goi rany... powiem Ci szczerze jest srasznie ciezko, wspołczuje Cię i rozumiem... Tylko mnie to wszystko tak boli...tym bardziej że wcześniej wszystko było ok. Boję się tego wszystkiego ..tak bardzo moja sytuacja wygląda tak: on ma mnie gdzieś. a ja nie umiem się na niczym skupić... to jest straszne, walczyć sama... Boże ja się czuje jak niepotrzebna zabawka.. Nie mam siły na nic.. Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Skip to content Nie chce mi się żyć! Nie chce mi się żyć!Hawana2008-12-22T18:15:01+01:00 Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7) Uważam że moje życie jest beznadziejne, jestem obciążona chorą psychicznie matką, ojem alkoholikiem w dodatku jestem sama jak palec , wynajmuje pokój, nie mam perspektyw nawet na mieszkanie czy na zwiążek a moje życie wypełnia pustka, zyje juz tak 27 lat i nic nie wskazuje by cokolwiek miało się zmienic:S Nawet nie mam szans na zwiążek bo jestem nie atrakcyjna a samotność mnie dobija. HEJKA hm z tego co zaobserwowalam to wiele osob z dda chcialoby mieszkac osobno nie w rodzinie bo przecierz to oni powoduja ta innosc,czy myslalas moze by wynajac pokoj badz mieszkanie wspolnie z osobami z dda ,czy wteduy nie bylo by prosciej sobie pomoc ?usmiechnij sieB) ojojojo ale smutny post wiesz ja che dopiero wynajmowac pokoj itp, narazie meiszkam z rodzicami, podonie do neidawna myslalem i czasmi takze nachodza mnie takie cieszkie mysli z tym ze teraz wiem ze to tylko moje wizje; jesli ktos by mi powiedzial 12 late temu ze bede robil i myslal to co robie i mysle teraz bym uznal go za idiote. teraz coraz bardziej mi przychodzi na mysl ze wszystko moze sie zdazyc w ciagu minuty,wszystko moze sie zmienic. kiedys szlem ulica bez grosza pzry duszy, patrze lezy portfel w piachu podnosze i widze 600zl 😉 ale wiem ze byla to nagroda od mojej sily wyzszej za nauczenei sie pozytywnego myslkenia i olanai mowiac kolokwialnie ppewna sprawe. polecam ksiazke optymizmu mozna sie nauczyc duzo mid ala Hawanko, ja Twój obecny stan zrzucam bezkarnie na karb zbliżającej się gwiazdki… moim zdaniem święta lubią tylko ludzie którzy mają dobre wspomnienia ze zlotów rodzinnych przy tej okazji powstających.. widać man to na razie nie jest dane… ale może jednak kiedyś z kimś?… w tym roku zaprosiła nas znajoma mojej Mamy i to będzie pierwsza gwiazdka którą spędzamy nie tylko we dwie… od baardzo dawna. i wiesz co?.. mimo że boję się konfrontacji nawet się na nią cieszę 😉 natomiast moja Mama nie jest dda i jest świętami przerażona. najlepiej żeby ich nigdy nie było… dlatego nie wierzę że tak na prawdę nie chce Ci się żyć.. z jakiegoś nieznanego do końca powodu żyjesz.. i ciesz się tym. możesz kiedyś powiedzieć że ok nie jestem miss popularności.. ale jestem ważna dla siebie i innych i… dobrze mi z tym.. kochana, trzymaj się pozdrawiam Anonim Mój rozum też tak czasem krzyczy. Ale niech nas to nie dziwi Hawanko. Po prostu są dni kiedy nie jesteśmy tacy silni jakby nam się wydawało i czujemy się sfrustrowani, że nic nie ma sensu, coś nie działa. Bo są troski, choroby, albo patrzeć trzeba codziennie przez osiem godzin na jakieś mordy, spotykają nas różne próby. Ale to nie znaczy, że się nie nadaję, ze jestem do niczego, że nie dam rady. Często zwycięstwo i szczęście przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, to nie jest nieosiągalne. Nie rezygnuj kiedy wszystko się sypie i nie poddawaj się . Będzie warto 🙂 Sciskam Cię mocno najmocniej na świecie 🙂 Daszka Witajcie, tez jestem przygnebiona:(W mieszkaniu mam zimno,klimatyzacja duzo mnie kosztuje,wiec dworze leje,pranie mi zamoklo i nie wiem,co z tym pracy stresy,bo duzo klientow i nie wiadomo jak to wszystko w pracy jest konflktowa,kazdy ma cos do kogos. Do tego chodze opatulona w szalik i czapke,bo katar i kaszel. Czekam, az te swieta sie skoncza. Mysle, ze przedwczesnie zdecydowalam, by opuscic dom mi sie samotna i wiem, jaki sens ma to moje zycie? Pozdrawiam z zimnego Cypru, Gosia hej Hawanko i wszyscy:) Tez jestem zasiadac za kilka godzin do wigilii z rodzina gdzie atmosfera napiecia siega to tylko wylacznie dla siostry, bo ma chore dziecko na raka i nie chce jej robic zlosc w sobie zagryzam zeby i nadrabiam cierpie swiat czuje wtedy jaka jestem samotna i zaczynam robic rozrachunek roku i jak zawsze widze same je spedzic sama w swoich czterech scianach ale niestety ich nie mam, bo obecnie mieszkam z moja chora sie, ze swieta szybko mina i poukladam sobie wszystko, a przede wszystkim wyprowadze sie chocby do wynajetego jesc chleb z dzemem ale miec swiety spokoj!!!!to cenniejsze niz wszystko Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7) Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.
Witam,mam ok 13 rożnych długów,przewaga chwilówki,juz nie mam żadnego ruchu,czy odebranie sobie życia nie wpędzi rodziny w kłopoty pomocy Re: czy sie powiesic Opisz ją tutaj. Poradzimy, doradzimy istnieje wypisuj głupstw o samobójstwie Re: czy sie powiesic Rowniez prosze o pomoc petla dlugow w chwilowkach mnie przerosla jutro ma przyjsc wierzyciel chyba ze do godziny 12 splace 2tys a nie mam takich pieniedzy, tez myslalam o samobojstwie tylko mam syna 3 letniego ktorego nie chce osierocic i z drugim jestem w ciazy prosze o pomoc Re: czy sie powiesic czy każdy co ma problemy musi myśleć o samobójstwie, to jest jedno z najgorszych wyborów i na pewno długi pogrążą twoją rodzinę Re: czy sie powiesic wręcz nią pogrąży...nie możesz się o pomoc zwrócić do rodziny?na pewno nie bierz następnej chwilówki Re: czy sie powiesic Oczywiście, że to pogrąży rodzinę. Koszt Twojego zadłużenia, koszt pogrzebu, koszty psychiczne (konieczność rozpoznania Cię z pętlą na szyi przez najbliższą osobę; zwłoki okazywane są tak, jak zostały znalezione - bez upiększania (i mycia!) i dbałości o czyjąś wrażliwość), poza tym koszt miejsca na cmentarzu, koszt pomnika, itp. Twoja rodzina będzie w jeszcze większej czarnej d*** niż Ty teraz Re: czy sie powiesic Nie ma sytuacji bez wyjścia. A jesli zależy Ci na rodzinie, to nawet nie myśl o samobójstwie. Nie dość, że pogrążą się w rozpaczy po Tobie, to jeszcze wpędzisz ich w Twoje długi. Pamietaj, pieniądze to rzecz nabyta. Zawsze można zarobić więcej, mogą zniknąć, roztrwonić, zgubić. Nie warto odbierać sobie życia z ich powodu. Skontaktuj się z jakąś porządną firmą/bankiem, która Ci pomoże te długi spiąć w jeden. No i bierz się porządnie do roboty, żeby z tego wyjść. Może nie być łatwo, ale warto. ja też mam długi w chwilówkach na około 25 tys nie mam już siły a to dopiero początek pracuje na umowę o pracę zarabiam 1600zl proszę o jakąś pomoc bo chyba coś sobie zrobie nie jem nie śpię wrak człowieka Najpierw trzeba chcieć tej pomocy lecz nie na zasadzie pożyczki. Wszystko zależy od pani. Dzien dobry czy dal pan rady z tymi chwiluwkami Poleć forum
Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć dodam ze jak jestem posrod towarzystwa to moja atmosfera jest mocno napieta, nagle jest cisza, patrza sie na mnie, nie mam pojecia jak sie zachowac, jestem coraz mocniej napiety trzymam w sobie tyle nerwow i tego wszystkiego, jakis głupi zart wobec mnie i odrazu biore to na powaznie,WYBucham, a nie na zarty. Problem z pamiecia sa rownież piatek na 17 mam wizyte u hipnoterapeuty mam nadzieje ze mi pomoze. 2 lata bralem leki anty depresyjne, Alventa 75mg x2, mialem nerwice lękową, zostaly tylko bole w kaltce piersiowej i kolotanie serca. Bóle w kaltce piersiowej sa raz na tydzien, a serducho kołota codziennie. Chce sie cieszyc zyciem, a nie byc takim odlutkiem, dajcie mi dawke szczescia :) pozdrawiamPatryk Usnarski edytował(a) ten post dnia o godzinie 22:32 Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Dobrze, że zrobiłeś pierwszy krok - napisałeś na forum. Z drugiej strony dziwne, bo nie masz problemów z pisaniem. A może jest jakaś głębsza przyczyna? Zawiodłeś się kiedyś na ludziach? Zaufałeś komuś, a on to wykorzystał? I druga hipoteza jest taka: ludzie muszą być "dobrani". Trochę jak ubranie. Uwierz mi, nie mam problemów z nawiązaniem rozmowy, nawiązywaniem kontaktów. Ale z niektórymi sama nie mam o czym gadać. Może jeszcze po prostu nie trafiłeś na "swoich?". Nie masz tematu? Obejrzyj jakiś film, poczytaj dowcipy. Tylko słuchasz? To dopytaj znajomego, gdy będzie o czymś opowiadał? A jeśli Twoi znajomi trajkoczą tylko o sobie i żaden nawet nie pyta, co u Ciebie, nie zagaja rozmowy - może warto zmienić krąg przyjaciół... Ja osoby pt. "Tylko o sobie" eliminuję bez żadnych sentymentów. Głowa do góry! Na świecie jest ponoć prawie 8 miliardów ludzi! POWODZENIA! Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć zaufalem i to wyklorzystal, przyjaciele i ojciec zawiodłem sie wielokrotnie. jak mam zmienic jezeli nikt mnie w tej osobowości nie akceptujePatryk Usnarski edytował(a) ten post dnia o godzinie 07:23 Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć cos mnie dusi jest ze mna problem, dobrze ze mam w piatek hipnoterapeute Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Otoczeniu trudno jest "odpowiednio" zachować się w relacji z kimś, kto ma np depresję, czy inne tego problemy z sobą. Ludzie po prostu nie wiedzą jak reagować. Dla rodziców zwłaszcza, taka sytuacja jest trudna. Ich zadaniem jest przygotowanie dziecka do możliwie jak najlepszego funkcjonowania w społeczeństwie, bycia samodzielnym. A tu nagle okazuje się, że młody człowiek nie radzi sobie z samym sobą, nie wiadomo czy to się zmieni, jak będzie dalej. Rodzice po prostu boją się o przyszłość swojego dziecka, które znalazło się w takiej sytuacji. Nie wiedzą jak reagować, więc próbują robić coś co ich zdaniem będzie skuteczne. Nie rozumieją co się z Tobą dzieje. Podobnie może być ze znajomymi, chociaż pewnie w mniejszym stopniu. Może spojrzenie na to w ten sposób, że brak akceptacji ze strony innych nie dotyczy Ciebie. Tylko inni, podobnie zresztą jak Ty sam, nie wiedzą jak poradzić sobie, jak reagować na problem, który Cie męczy. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Rozumiem Panią, dziekuje za odpowiedz :) Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć za miesiac mam egzaminy spawalnicze,mam kartke z pytaniami jak szukam odpowiedzi wogole nie moge sie skoncentrowa, odechciewa mi sie szukac odpowiedzi dziwnie sie czuje to jest straszne. prosze doradzccie mi cos co mi jest Wanda B. nauczycielka języka angielskiego Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk, nikt przez internet nie powie Ci, co Ci jest... Bierzesz leki, ale nie dają poprawy? Powinieneś znowu udać się do psychiatry i opowiedzieć o swoich dolegliwościach. Możesz tez poprosić o skierowanie do psychologa. Psycholog będzie miał więcej od psychiatry czasu na rozmowę o Twoich problemach. Co do egzaminu, wiesz, mam ten sam problem z brakiem koncentracji. Jedynym rozwiązaniem jest rozpisanie tych pytań na dni jakie pozostały do egzaminu i uczenie się wg tego planu każdego dnia. Chęć i koncentracja powinny powrócić, jak wdrożysz się do nauki. Zacznij jak najprędzej :) Tomek C. Tomek C. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć dzieki, w miare pomogło Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierają? Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: dodam ze jak jestem posrod towarzystwa to moja atmosfera jest mocno napieta, nagle jest cisza, patrza sie na mnie, nie mam pojecia jak sie zachowac, jestem coraz mocniej napiety trzymam w sobie tyle nerwow i tego wszystkiego, jakis głupi zart wobec mnie i odrazu biore to na powaznie,WYBucham, a nie na zarty. Problem z pamiecia sa rownież piatek na 17 mam wizyte u hipnoterapeuty mam nadzieje ze mi sprawia, że atmosfera staje się napięta? O czym myślisz? Boisz się krytyki ze strony innych?2 lata bralem leki anty depresyjne, Alventa 75mg x2, mialem nerwice lękową, zostaly tylko bole w kaltce piersiowej i kolotanie serca. Bóle w kaltce piersiowej sa raz na tydzien, a serducho kołota codziennie. Chce sie cieszyc zyciem, a nie byc takim odlutkiem, dajcie mi dawke szczescia :) pozdrawiamJak objawiała się twoja "depresja" i jak z niej wyszedłeś? CZy nadal masz te napady paniki? Myślę, że szczęście jesteś w stanie stworzyć sobie sam. Artur Król Profil nieaktywny, proszę o kontakt mailowy. Psycholog, t... Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. 1) Wymyśl kilkanaście przykładowych, łatwych do podchwycenia tematów w domu, nie będziesz musiał wymyślać na bieżąco. 2) W moim doświadczeniu bardzo często ludzie, którzy mają kłopoty z małomównością nie mają tak naprawdę zbyt przemyślanych tematów, których dotyczy rozmowa, chcą coś powiedzieć, bo czują, ze czas na to by zabrali głos, a nie dlatego, że mają coś do powiedzenia. Jeśli odnajdujesz w tym siebie - poświęć nieco czasu na przemyślenie różnych kwestii, których zwykle dotyczą rozmowy. 3) Co jest Twoim celem w trakcie rozmowy? Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Agata Rakfalska-Vallicelli: Co sprawia, że atmosfera staje się napięta? O czym myślisz? Boisz się krytyki ze strony innych? Jak objawiała się twoja "depresja" i jak z niej wyszedłeś? CZy nadal masz te napady paniki? Myślę, że szczęście jesteś w stanie stworzyć sobie sam. 1. raczej ja mam takie przeczucie,ja jestem bardzo mocno napiety, wtedy nie wiem co robic jak sie zachowac, czuje jakby inne osoby byly przeze mnie napiete klimat dziwny wprowadzam 2. mysle o tym ze jestem dziwny, głupi, nikt niechce ze mna rozmawiac, uciekam od ludzi nie chce mi sie z nimi rozmawiac, lub chwile pogadamy i mi sie juz odechciewa rozmawiac, trudno mi jest sie skupic 3. tak boje sie krytyki i to bardzo 4. miałem napadi paniki, zawroty głowy, mysli samobojcze, brałem 2 lata leki w chwili obecnej nie biore juz 3 miesiące, psychoterapi nie miałem 5. Napadów paniki nie mam 6. Bez pomocy sam szczescia nie stworze. Nic mi sie nie chcePatryk Usnarski edytował(a) ten post dnia o godzinie 21:17 Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Agata Rakfalska-Vallicelli: Patryk Usnarski: Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierajja 1. od technikum unikalem wiekszych grup towarzystwa, najgorzej to nie wiem jak mam sie zachowac, nieraz nie wiem kiedy zartuja, wystarczy ze powie cos na moj temat zazartuje ja to odrazu biore na powaznie do siebie i mam setki mysli na sekunde co on o mnie mysli 2. nie mam takich osob, mysla ze zmyslam 3. nie jest rozwiazany prolem, meczy mnie to 4. tak bardzo duzo mysle, czuje sie zmeczony psychicznie nic mi sie niechce ,czuje jakbym sie meczyl, zawsze jestem cicho byle gdzie nie pojde niechce mi sie rozmawiac 5. czuje to, czuje ze mysla ze jestem dziwolagiem, dostrzegam ich inne zachowanie Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierajja 1. od technikum unikalem wiekszych grup towarzystwa, najgorzej to nie wiem jak mam sie zachowac, nieraz nie wiem kiedy zartuja, wystarczy ze powie cos na moj temat zazartuje ja to odrazu biore na powaznie do siebie i mam setki mysli na sekunde co on o mnie mysli 2. nie mam takich osob, mysla ze zmyslamA próbowałeś o tym komuś powiedziesz czy od razu zrezygnowałeś?3. nie jest rozwiazany prolem, meczy mnie to Jeśli prześledzisz swoje odpowiedzi, to dostrzeżesz, że już od technikum unikałeś relacji społecznych. Unikanie sytuacji w twoim przypadku powoduje tylko pogłębienie twojego problemu. Bo jeśli unikasz, "nie uczysz się innych", ich zachowań, zasad savoir vivre, przebywania wśród innych. Nie wiesz, kiedy żartują bo wiele czasu z nimi nie spędzasz. Nie znasz ich. Tak jak oni nie znają tak bardzo duzo mysle, czuje sie zmeczony psychicznie nic mi sie niechce ,czuje jakbym sie meczyl, zawsze jestem cicho byle gdzie nie pojde niechce mi sie rozmawiacGonitwa myśli. Na jaki temat? Zawsze czy tylko w towarzystwie? Jak gdzieś wyjdę, to nie chce mi sie rozmawiać! NAPRAWDĘ? A czy to nie tak, że nie rozmawiasz, bo wiesz, że i tak poniesiesz klęskę, więc lepiej nie odzywać się, bo i tak inni tego nie zrozumieją. NIE CHCĘ - dlatego, że nie czuje to, czuje ze mysla ze jestem dziwolagiem, dostrzegam ich inne zachowanieCo czujesz? Jakie masz wrażenia płynące z ciała? Piszesz, że dostrzegasz ich inne zachowanie, ale skąd możesz wiedzieć, jak oni się zachowuję, kiedy ich koło ciebie nie ma? Czy ktokolwiek z rodziny, bliskich wie, jaki masz problem, czy nawet im tego nie mówisz, bo wiesz, że Ci nie uwierzą? Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Agata Rakfalska-Vallicelli: Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierajja 1. od technikum unikalem wiekszych grup towarzystwa, najgorzej to nie wiem jak mam sie zachowac, nieraz nie wiem kiedy zartuja, wystarczy ze powie cos na moj temat zazartuje ja to odrazu biore na powaznie do siebie i mam setki mysli na sekunde co on o mnie mysli 2. nie mam takich osob, mysla ze zmyslamA próbowałeś o tym komuś powiedziesz czy od razu zrezygnowałeś? 3. nie jest rozwiazany prolem, meczy mnie to Jeśli prześledzisz swoje odpowiedzi, to dostrzeżesz, że już od technikum unikałeś relacji społecznych. Unikanie sytuacji w twoim przypadku powoduje tylko pogłębienie twojego problemu. Bo jeśli unikasz, "nie uczysz się innych", ich zachowań, zasad savoir vivre, przebywania wśród innych. Nie wiesz, kiedy żartują bo wiele czasu z nimi nie spędzasz. Nie znasz ich. Tak jak oni nie znają ciebie. 4. tak bardzo duzo mysle, czuje sie zmeczony psychicznie nic mi sie niechce ,czuje jakbym sie meczyl, zawsze jestem cicho byle gdzie nie pojde niechce mi sie rozmawiacGonitwa myśli. Na jaki temat? Zawsze czy tylko w towarzystwie? Jak gdzieś wyjdę, to nie chce mi sie rozmawiać! NAPRAWDĘ? A czy to nie tak, że nie rozmawiasz, bo wiesz, że i tak poniesiesz klęskę, więc lepiej nie odzywać się, bo i tak inni tego nie zrozumieją. NIE CHCĘ - dlatego, że nie potrafię. 5. czuje to, czuje ze mysla ze jestem dziwolagiem, dostrzegam ich inne zachowanieCo czujesz? Jakie masz wrażenia płynące z ciała? Piszesz, że dostrzegasz ich inne zachowanie, ale skąd możesz wiedzieć, jak oni się zachowuję, kiedy ich koło ciebie nie ma? Czy ktokolwiek z rodziny, bliskich wie, jaki masz problem, czy nawet im tego nie mówisz, bo wiesz, że Ci nie uwierzą? rodzicie wiedza, ale nie przejmuja sie tym. Co to moze byc/ Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Agata Rakfalska-Vallicelli: Co sprawia, że atmosfera staje się napięta? O czym myślisz? Boisz się krytyki ze strony innych? Jak objawiała się twoja "depresja" i jak z niej wyszedłeś? CZy nadal masz te napady paniki? Myślę, że szczęście jesteś w stanie stworzyć sobie sam. 1. raczej ja mam takie przeczucie,ja jestem bardzo mocno napiety, wtedy nie wiem co robic jak sie zachowac, czuje jakby inne osoby byly przeze mnie napiete klimat dziwny wprowadzamCzyli wszystko wychodzi od Ciebie? Ty powodujesz, że inni się napinają i drętwieją? Co takiego robisz?2. mysle o tym ze jestem dziwny, głupi, nikt niechce ze mna rozmawiac, uciekam od ludzi nie chce mi sie z nimi rozmawiac, lub chwile pogadamy i mi sie juz odechciewa rozmawiac, trudno mi jest sie skupicodechciewa , bo zdajesz sobie sprawę, że Ciebie nieustannie krytykują, że coś im się w tobie nie podoba, tak boje sie krytyki i to bardzoCzy ktoś kiedykolwiek wyraził ją jasno i wyraźnie, czy myślisz, że inni ciebie krytykują za plecami?4. miałem napadi paniki, zawroty głowy, mysli samobojcze, brałem 2 lata leki w chwili obecnej nie biore juz 3 miesiące, psychoterapi nie miałemJak je odstawiłeś? Samodzielnie czy za wskazówkami psychiatry?6. Bez pomocy sam szczescia nie stworze. Nic mi sie nie chceTo zrozumiałe. W twojej sytuacji.
nie chce mi się żyć forum